Szkoła (nie) dla wszystkich – przykład Ameryki Południowej

Szkoła (nie) dla wszystkich – przykład Ameryki Południowej

Cel główny:

Podniesienie świadomości uczniów na temat: dostęp do edukacji dzieci w krajach Ameryki Południowej na przykładzie Peru.

Cele szczegółowe:

Po zakończeniu zajęć uczeń:
– wie, dlaczego szkoła jest ważna;
– zna konsekwencje niechodzenia do szkoły;
– opisuje problem dotyczący edukacji dzieci z krajów południowoamerykańskich;
– wie, w jaki sposób sam, wedle swoich możliwości, może pomóc potrzebującym dzieciom.

Środki:

zdjęcia szkół z Peru, informacje o szkolnictwie w Peru

Metody:

dyskusja, metoda słoneczka, praca ze zdjęciami

Przebieg zajęć:

1. Przywitanie

Nauczyciel podaje krótkie informacje o Salezjańskim Wolontariacie Misyjnym Młodzi Światu (www.swm.pl).

2. Wprowadzenie

Nauczyciel wyjaśnia temat warsztatów, a następnie prosi uczniów, aby w parach zastanowili się nad pytaniami:

– Czy szkoła jest ważna? Jeśli tak, to dlaczego?
– Co jest potrzebne, aby chodzić do szkoły?
– Czy wszyscy mają możliwość chodzenia do szkoły?

Po krótkiej rozmowie każda para podaje jeden argument za i przeciw chodzeniu do szkoły.

3. Historia Carlosa

Nauczyciel rozdaje uczniom do przeczytania historię chłopca z Peru. Bohater opowiada o swojej rodzinie, o życiu na ulicy, o możliwości i chęci chodzenia do szkoły. Dzieci starają się zapamiętać, jak najwięcej faktów i przyczyn niechodzenia Carlosa do szkoły. Następnie nauczyciel zapisuje problem w kole, a uczniowie na samoprzylepnych karteczkach notują przyczyny. Karteczki kładą wokół koła-problemu, podobne propozycje tworzą promienie – długość promienia wskazuje na znaczenie rozwiązania. Nauczyciel omawia propozycje uczniów.

4. Szkoła ze zdjęcia

Uczniowie dostają zdjęcia szkół w Peru. Nauczyciel prosi uczniów, aby po obejrzeniu fotografii napisali na kartce, co ich zdaniem dzieci potrzebują, aby móc się uczyć (czego brakuje na zdjęciach), albo co pomaga im w nauce (co jest na zdjęciach). Korzystając z przykładowych fotografii szkół w Peru, nauczyciel omawia ich wygląda oraz panujący w nich system nauczania. Wspólnie z uczniami wskazuje różnice i podobieństwa jakie występują pomiędzy szkolnictwem w Polsce, a edukacją dzieci z Peru. Tłumaczy różnice między szkołami państwowymi i prywatnymi.

5. Podsumowanie

Nauczyciel pomaga uczniom zrozumieć, jak oni sami, wedle swoich możliwości mogą wesprzeć najbardziej potrzebujące dzieci w krajach południowoamerykańskich, np. przez program Adopcja Miłości.

Załączniki:

1. Historia Carlosa spisana przez A. Franas

Pochodzę z departamentu Ansach. W 1986, kiedy miałem 2 lata, moja rodzina przeniosła się do Limy. Mam 3 młodsze siostry. Mój ojciec odszedł, kiedy byłem mały, dwie najmłodsze siostry są dziećmi mojego ojczyma. Mam miłe wspomnienia z dzieciństwa związane z mamą, rodzeństwem, wujostwem. Najcięższe było to, że musiałem uczyć się i pracować jednocześnie. Zacząłem pracować mniej więcej w wieku 8 lat. Pomagałem mamie i dużo czasu spędzałem na ulicy. Robiłem wszystko, co się da, sprzedawałem lody, lizaki, cukierki, zabawki. Na ulicy nauczyłem się wielu rzeczy. Jednak pracowałem też z konieczności, by pomóc mamie. Mijały lata, udawało mi się zarabiać na ubranie, przybory szkolne. Pracując poznałem chyba wszystkie dzielnice Limy, odwiedzałem krewnych w innych dzielnicach, zostawałem u nich na kilka dni. I chyba aż do 15 roku życia nie mieszkałem nigdzie na stałe, moja mama dużo wyjeżdżała w interesach i mnie zostawiała. I w pewnym sensie mi się to podobało, dobrze się bawiłem, ale przychodziły też momenty smutku, samotności. Od 13 roku życia wpadłem w złe towarzystwo, wszedłem do bandy kibiców mojej drużyny, gdzie była rywalizacja o to, kto jest liderem, gdzie panowała ideologia: „jeżeli nie zabijesz, to nie przetrwasz”. Na ulicy musiałem walczyć o swoje miejsce, wyrobić sobie szacunek, umieć wykorzystywać innych, żeby ktoś nie wykorzystał ciebie, nie pozwalać, by ktoś cię uderzył, zabierał twoje rzeczy (…).
Na 2 lata porzuciłem szkołę. Pracowałem zawsze. Ulica bardzo mi się podobała. W jednym roku przeszedłem przez 9 szkół, w każdej byłem jakiś tydzień, dwa. Wyrzucano mnie ze szkół za złe zachowanie, za przynależenie do bandy.
W wieku 15 lat dotarłem do Plaza Bolognesi. I chyba około 1998-99 poznałem ks. Piotra Dąbrowskiego. Przychodziliśmy na teren parafii Maryi Wspomożycielski po wodę, do łazienki, na darmowe posiłki, zaglądaliśmy do oratorium. Ks. Piotr organizował wycieczki poza miasto i starał się nas na nie namawiać, zachęcał, że będzie fajnie, dobre jedzenie, gry, zabawy. I myśleliśmy, czemu nie, darmowe jedzenie, można się będzie trochę rozerwać (…).
Jakoś przez dwa lata zwodziliśmy księdza, że się zastanawiamy nad jego propozycją, ale tak naprawdę nie mieliśmy takiego zamiaru, przychodziliśmy do niego z wygody, żeby dostać coś za darmo. Ja opierałem się, bo nie podobało mi się życie w zamknięciu, brak swobody. Ale w końcu zacząłem się zastanawiać. Na ulicy nie było źle, nie chodziliśmy głodni, ale to prawda nie mieliśmy dachu nad głową i już dwa lata nie chodziłem do szkoły. Rozważałem, jak bardzo ksiądz nalegał, jak przekonywał, nie przestawał. I budziło się we mnie pragnienie jakiejś zmiany, rozwoju. Patrzyłem na kolegów, którzy zamieszkali w CADB, widać było, że jest im dobrze. I postanowiłem spróbować. W marcu 2000 roku zamieszkałem w CADB [Otwarty Dom Ks. Bosko dla chłopców ulicy w Limie] (…). Początkowo moją metodą było, żeby tylko skończyć szkołę średnią.
Skończyłem szkołę z bardzo dobrymi wynikami. Potem coraz bardziej podobała mi się stolarka. I zacząłem studiować w Instytucie Salezjańskim. Stałem się pilny, przykładny, dużo pracowałem w warsztacie. Ksiądz Piotr jest dla mnie jak ojciec. Jestem mu niezmiernie wdzięczny za jego wytrwałość i tolerancję. Nawet moja rodzina we mnie zwątpiła i spisała mnie na straty, ale on ciągle wierzył (…).

2. Edukacja w Peru

Peru to kraj kontrastów. Z jednej strony istnieje tu bogata mniejszość, której stopa życiowa znacznie przewyższa nawet europejskie standardy. Z drugiej strony Peru cechuje jeden z najniższych poziomów życia wśród państw Ameryki Południowej. Ponad 70% ludności wiejskiej, gdzie przeważają rodziny wielodzietne, żyje poniżej granicy ubóstwa. W miastach
natomiast powstają ogromne strefy nędzy. Brak edukacji oraz głęboko wpojone przekonanie, że biały człowiek jest lepszy, sprawia, że jednym z głównych problemów wśród dzieci jest brak poczucia własnej wartości. Problemy, z którymi borykają się mieszkańcy tego kraju, to przede wszystkim liczne dzielnice nędzy zamieszkiwane przez ludzi dotkniętych biedą, z wysokim odsetkiem analfabetyzmu wśród kobiet i mężczyzn. Problemem jest również edukacja. Większość placówek edukacyjnych w Peru to szkoły państwowe. Niewielkie wsparcie finansowe ze strony państwa sprawia, że jest w nich bardzo niski poziom nauczania. W kraju funkcjonuje szesnaście uniwersytetów (pierwszy z nich, Uniwersytet św. Marka w Limie, został założony w 1551 roku), jednak ze względu na bardzo wysokie opłaty tylko niewielki procent młodzieży ma szansę się w nich kształcić. Dzieci zaczynają edukację w wieku sześciu lat. Najpierw idą do szkoły podstawowej, która ma sześć klas, a potem do szkoły średniej – pięć klas. W wieku siedemnastu lat kończą szkołę i decydują, jakie studia chcą rozpocząć. Niestety nie wszyscy mają taką możliwość. Edukacja w Peru jest powszechna i bezpłatna, jednak i tak niewielkie koszty z nią związane (np. zakup obowiązkowego mundurka), są często za wysokie. Poza tym, poziom szkół państwowych jest na tak niskim poziomie, że nie pozwala na dalszą edukację. Egzaminy na uczelnie wyższe są za trudne dla uczniów tych szkół. Jedynie szkoły prywatne zapewniają rozwój i dalszą edukację młodym ludziom.
Duża część młodzieży nie kończy nawet szkoły średniej. Złe warunki materialne, patologie rodzinne i nieodpowiednie towarzystwo sprawiają, że nastolatkowie bardzo szybko zaczynają pracować, żyją na ulicy i dopuszczają się przestępstw. Najtrudniejsza sytuacja występuje jednak na prowincji. Tutaj przede wszystkim brakuje dobrze wykwalifikowanych nauczycieli. Zazwyczaj ci, którzy są, uczą wszystkich przedmiotów. Duże odległości i słaba infrastruktura powoduje, że nauczyciele często w ogóle nie docierają na lekcje.

Powiązane Materiały