Szanujemy nasze środowisko – przykład Arktyki

Szanujemy nasze środowisko – przykład Arktyki

Cel główny:

Podniesienie świadomości dzieci na temat wartości środowiska naturalnego.

Cele szczegółowe:

Po warsztatach uczeń:
– łączy warunki klimatyczne z dostępnością pożywienia w przyrodzie;
– wymienia charakterystyczne cechy dla regionu Arktyki;
– opisuje trudne warunki życia Innuitów (pot. Eskimosów);
– zna wartość środowiska, w którym żyje.

Środki:

obrazki z porami roku i pożywieniem, historia Anaruka

Metody:

dyskusja, sieć powiązań, rysunek

Przebieg zajęć:

1. Przywitanie

Nauczyciel podaje krótkie informacje o Salezjańskim Wolontariacie Misyjnym – Młodzi Światu (www.swm.pl).

2. Wprowadzenie

Nauczyciel wyjaśnia temat warsztatów. Krótko przedstawia cel i przebieg zajęć.

3. Szukanie pożywienia

Nauczyciel dzieli klasę na cztery grupy (młodsze klasy wykonują ćwiczenie indywidualnie). Ich zadaniem jest dopasować obrazki, na których z jednej strony znajdują się ilustracje przedstawiające pory roku, a z drugiej produkty, które można dostać podczas ich trwania. Dzieci przyklejają obrazki na dużą kartkę a następnie łączą je strzałkami.
Podsumowanie ćwiczenia – nauczyciel wyjaśnia, czym charakteryzują się poszczególne pory roku. Mówi o takich miejscach na świecie, gdzie zima trwa bardzo długo. Czy dzieci wiedzą, co to są za miejsca, jak się nazywają i gdzie się znajdują (można pokazać zdjęcia z rejonu Arktyki i Antarktydy oraz wysokich szczytów)? Jaka jest różnica między Arktyką i Antarktydą?

4. Jak Anaruk zdobywa pożywienie

Nauczyciel przedstawia dzieciom Anaruka, chłopca z Grenlandii, mówi o tym, gdzie mieszka, jak się ubiera, co je (trzeba pamiętać, że współcześni Innuici żyją nieco inaczej). Następnie czyta dzieciom opowieść o tym, jak chłopiec razem ze swoją rodziną zdobywa pożywienie, jak odbywa się to latem, a jak zimą. Zadaniem dzieci jest zrobić ilustrację do tekstu, przedstawiającą zajęcia, które pozwalają przeżyć Innuitom oraz produkty, którymi się żywią. Po zakończeniu, dzieci prezentują swoje prace.

5. Podsumowanie

Innuici to rdzenni mieszkańcy Arktyki, zamieszkują Alaskę, północną Kanadę, Grenlandię i Syberię. Choć mają coraz większy dostęp do zdobyczy cywilizacji, cały czas muszą walczyć o przetrwanie. Przyrodę, ich największą żywicielkę, otaczają wielkim szacunkiem. Poznając życie Innuitów można zrozumieć zależności, jakie istnieją między człowiekiem a środowiskiem naturalnym i docenić dobra, do których mieszkańcy Europy mają tak łatwy dostęp. Nauczyciel pyta dzieci, w jaki sposób my możemy doceniać i szanować środowisko,
w którym żyjemy. Jak je chronić i nie nadużywać?

Załączniki:

1. Fragment książki Cz. Centkiewicza pt. „Anaruk, chłopiec z Grenlandii”

Zdobycie pożywienia to sprawa życia i śmierci dla mieszkańców Grenlandii. Polowanie na zwierzęta morskie, tak jak to robią Eskimosi w dalekich zakątkach Grenlandii, nie jest rzeczą łatwą ani bezpieczną. Latem wypływają na morze w kajakach. Nic a nic niepodobnych do naszych. Szkielet buduje się przeważnie z żeber zwierzęcych powiązanych rzemieniami; obciąga się go skórami, pozszywanymi jak można najszczelniej. Otwór, w którym siedzi myśliwy, jest bardzo ściśle dopasowany do jego wymiarów. Jeśli łódka przedziurawi się w czasie polowania, myśliwy nie może wydostać się z niej i tonie. (…) W lecie dzieci zbierają i suszą trawy, mchy i nawóz ptaków czy renów. W zimie wytapiają lód na wodę do picia i czasem, bardzo rzadko, podgotowują trochę mięsa nad płomieniem lampy. Lampą nazywają wydrążony kamień, w który myśliwi nalewają tłuszczu foki, morsa lub wieloryba i zanurzają w nim knot zrobiony z wysuszonej trawy. Lampa daje trochę światła, trochę ciepła i bardzo, bardzo dużo sadzy. Ale tym się nikt nie przejmuje. (…)
wioskiswiata.org
Zima jest tutaj tym przykrzejsza, że przez całe cztery miesiące bez przerwy trwa ciemność. Słońce nie ukazuje się wcale. Dopiero w marcu pojawia się co dzień na chwilę tuż nad horyzontem. Wtedy we wszystkich ludzkich osiedlach na Dalekiej Północy panuje radość. Mróz, burze śnieżne, męczące wichry – wszystko idzie w zapomnienie. Wraz ze słońcem nadchodzi czas letnich łowów. W maju rozpoczyna się dzień polarny i trwa bez przerwy przez pięć miesięcy. Słońce wtedy wcale nie zachodzi. (…) Eskimosi polują, jak tylko nadarzy się im sposobność. Nie dla przyjemności czy dla zabawy, a z potrzeby. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjść może głód.
Tugto ze zgrozą wspominał niedawną zimę. – Zjedliśmy wtedy wiele naszych psów, a sam rozumiesz, jaka to straszna ostateczność zabić wiernego przyjaciela, którego wychowywało się od małego szczeniaka. Zjadaliśmy skórę naszych namiotów, wyszukiwaliśmy pod śniegiem ogryzione dawno kości, żeby jeszcze raz wyssać z nich każdą kropelkę szpiku. Gotowaliśmy rzemienie, uprzęże, ubrania. Ale to wszystko nie pomagało. Wielu myśliwych nie przeżyło tej zimy. Głodni, wyjeżdżaliśmy daleko od naszej osady w poszukiwaniu zwierzyny. Głodne psy, chude jak szkielety, ledwo ciągnęły sanie. Byliśmy słabi, potykaliśmy się co krok. Gdy raz wreszcie zobaczyłem fokę, osłabiona ręka i zamglone oko zawiodły mnie – zwierzę znikło pod lodem. Staliśmy na mrozie długie godziny, czekając, aż ukaże się znowu. Czekaliśmy na próżno. Długo, bardzo długo krążyliśmy po całym wybrzeżu. Nigdzie ani śladu zwierzyny. Powrót był bardzo smutny. Psy nie miały siły ciągnąć pustych sań, a jeśli widziały, że jeden z ich towarzyszy nieruchomiał na lodzie, rzucały się i rozszarpywały go w kawałki. Gdy powracałem do domu z pustymi rękami, panowała w nim cisza. Osłabione głodem dzieci leżały bez ruchu, nawet Anaruk nie przybiegał, jak zwykle, pomagać mi zdjąć uprząż z psów. Nie skarżył się, nie płakał, ale jego oczy były tak smutne, że uciekałem z igloo i znów daremnie błąkałem się po krach w poszukiwaniu mięsa.

Powiązane Materiały